Fryzjer-naciągacz i kosmetyczka-oszustka? Słony koszt wizyty w ich salonach

Fryzjer-naciągacz? Kosmetyczka-oszustka? Praktyki naciągania klientów w salonach fryzjerskich i kosmetycznych coraz częściej są przedmiotem dyskusji. Niektórzy fryzjerzy i kosmetyczki ściągają z klientów niebotyczne sumy, często nieustalone wcześniej.
Ukryte koszty, brak cenników czy widełki zamiast konkretnych sum pieniędzy to coraz bardziej powszechne praktyki w wielu salonach fryzjerskich i kosmetycznych. W niektórych miejscach fryzjerzy i kosmetyczki nie tylko stosują nieuczciwe zagrywki, ale również udają, że jest to powszechne, normalne i dopuszczalne. Doświadczenia klientek potwierdzają dane Inspekcji Handlowej — aż w 30 proc. punktów usługowych skontrolowanych w pierwszym półroczu 2022 r. stwierdzono nieprawidłowości w zakresie cenników i ustalania cen.
Brak cennika usług w salonach
W internecie możemy znaleźć masę nowoczesnych, obiecujących wspaniałe efekty, wyjątkowe metamorfozy oraz najwyższą jakość usług salonów fryzjerskich oraz kosmetycznych. Nigdzie jednak nie widać szczegółowego cennika usług, w wyniku czego umówienie się online skutkuje właściwie rezerwacją w ciemno – nie możesz mieć pewności, a często nawet orientacyjnej informacji co do kwoty usługi.
Można spróbować zapytać się o konkretny koszt wykonania usługi fryzjerskiej czy kosmetycznej na miejscu. Bardzo często możemy jednak usłyszeć „Nie da się tego jednoznacznie określić”, „Wiele zależy od tego co pani chce zrobić i w jakiej kondycji są pani włosy”, „Fryzjer ustali cenę na podstawie dokonanych zabiegów, ich poziomu trudności i pożądanych efektów”. Wychodzi więc na to, że dokładną kwotę poznamy dopiero po wykonanej usłudze.
To oczywiste, że każdy ma inne włosy i taka dokładna wycena może być trudna, jednak obowiązek wykonania wyceny przed rozpoczęciem usługi jest określony prawem. W rozporządzeniu Ministra Finansów z dnia 10 czerwca 2002 r. “w sprawie szczegółowych zasad uwidaczniania cen towarów i usług oraz sposobu oznaczania ceną towarów przeznaczonych do sprzedaży”, w paragrafie 11.1 czytamy:
W zakładach świadczących usługi w miejscu widocznym i ogólnodostępnym powinien znajdować się cennik wraz z dokładnym określeniem rodzaju i zakresu usług.
Rozporządzenie Ministra Finansów z dnia 10 czerwca 2002 r. w sprawie szczegółowych zasad uwidaczniania cen towarów i usług oraz sposobu oznaczania ceną towarów przeznaczonych do sprzedaży.
Jak widać, w każdym salonie fryzjerskim i kosmetycznym musi znajdować się cennik, w dodatku obowiązkiem właściciela jest zadbać, by był on umieszczony w widocznym miejscu. A jak sprawa się ma w przypadku stron internetowych? UOKiK informuje, że „zgodnie z przepisami cennik musi być dostępny w miejscu świadczenia usług. Umieszczenie go dodatkowo na stronie internetowej nie jest prawnie wymagane; jest to natomiast dobra praktyka, która może przyciągnąć do przedsiębiorcy klientów, którzy cenią transparentność i przed wizytą w salonie chcą poznać jej koszty”.

Usługa 500+
Brak cennika to nie jedyny problem klientów salonów fryzjerskich i kosmetycznych. Fryzjerzy i kosmetyczki obchodzą nakaz wyceny usług podając „widełki cenowe”, np. koloryzacja 300-500 lub zamieszczają jeszcze bardziej enigmatyczny zapis, np. 500+. Jest to swego rodzaju zabezpieczenie na wypadek gdyby specjalista musiał zużyć więcej produktu bądź musiał wykonać jakieś dodatkowe zabiegi. Problem polega na tym, że do podstawowej kwoty, w tym przypadku 500 zł, może zostać doliczone 20 zł, a nawet 200 zł.
Przykład przytacza jedna z klientek, Magda z Zielonej Góry, która wprost opowiada:
“W popularnej aplikacji wybrałam datę, godzinę wizyty, interesującą mnie usługę i przy niej coś mnie lekko zdziwiło: ‘Cena 250+’. Pomyślałam ok, ten plus to przecież nie może oznaczać nic wielkiego. Mam krótkie włosy, odrost delikatny. Pewnie chodzi o zabezpieczenie się przed ‘większymi problemami’. Po rozmowie z fryzjerką ustaliłyśmy, że odrost będzie naturalny, reszta koloru odświeżona. W salonie spędziłam niecałą godzinę, ani razu nie usłyszałam nic o cenie, jej zmianie, dodatkowych płatnościach za wykonywane usługi. Przy kasie pani wyciągnęła duży kalkulator, poklikała coś na nim i pokazała mi kwotę 416 zł. Zapłaciłam, nic nie mówiąc, bo szczerze, to nawet nie wiedziałam, co powiedzieć”.
Niestety, klientki bardzo często płacą wychodząc bez słowa. Szok, stres, zaskoczenie, kultura osobista – to odgrywa tutaj kluczową rolę. Dopiero po czasie przychodzi złość i żal, czujemy się wykorzystani. UOKiK jednoznacznie komentuje takie praktyki:
“Ustawa o informowaniu o cenach towarów i usług wskazuje, że ceny muszą być podane ‘w sposób jednoznaczny, niebudzący wątpliwości oraz umożliwiający porównanie cen’. Wyklucza to zapisy typu ‘od… do…’ czy inne nieprecyzyjne. Przy każdej pozycji w cenniku obok ceny powinno być dokładne określenie rodzaju i zakresu usługi. .
Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów
Konsument vs nieuczciwi fryzjerzy
Jeśli, mimo ustalonej wcześniej ceny, fryzjer po skończonej usłudze żąda znacznie większej zapłaty, możesz się na to nie zgodzić. Nakładanie różnego rodzaju specyfików może kojarzyć się z procedurami wliczonymi w cenę, jednak różnica między zapytaniem, a podaniem do wiadomości jest tutaj zasadnicza. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów w takiej sytuacji radzi:
„Jeśli na końcu cena okaże się wyższa, możemy odmówić zapłaty ponad koszt wynikający z cennika i ustaleń co do zakresu usługi.”
Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów

30% salonów z nieprawidłowościami
Fryzjer-naciągacz i kosmetyczka-oszustka to często słyszane stwierdzenia. Wiele pytanych o to czy widziały cennik usług u fryzjera czy kosmetyczki klientek nie odpowiada od razu, a po chwili zastanowienia mówi „nie.. chyba nie/nie wiem”. Nie musi to wynikać z zamiaru oszustwa, jednak niezależnie od intencji – jest niezgodne z prawem.
Temu procederowi mają przeciwdziałać kontrole Inspekcji Handlowej. W pierwszym półroczu 2022 roku IH przeprowadził inspekcje w 99 punktach usługowych – aż w ponad 30 proc. z nich stwierdzono nieprawidłowości.
Konsument kontra fryzjerzy-naciągacze
Na szczęście, nieuczciwi fryzjerzy oraz kosmetyczki zostają przykładnie ukarani. Jeśli kontrola wykaże uchybienia, właściciele salonów będą zmuszeni zapłacić 20 tysięcy złotych kary, a jeśli naruszenie prawa zostanie stwierdzone trzykrotnie w ciągu roku – aż 40 tysięcy złotych.
Stosowanie takich praktyk w salonach kosmetycznych i fryzjerskich sprawia, że wizyta w salonie zamiast zadowolenia i relaksu staje się stresująca i nieprzyjemna. Jako konsument nie jesteś bezradny – możesz zgłaszać wszelkie nieprawidłowości w odpowiednim Wojewódzkim Inspektoracie Inspekcji Handlowej. Dane kontaktowe do wszystkich placówek dostępne są na oficjalnej stronie UOKiK.

















